Reklama Lubliniec Info

Ogród pamięci czy jednak własny grób?

Świat idzie naprzód, a wraz z nim zmienia się także obyczajowość. W jednych krajach szybciej, w innych wolniej. Do tych ostatnich należy Polska, w której Kościół katolicki ma wciąż ogromny wpływ na rozmaite sfery życia społecznego, w tym także na kwestie pochówków. Nie sprzeciwił się na szczęście kremacji, która po początkowym szoku rozpowszechniła się na początku lat 90. i jest dziś czymś zupełnie normalnym.

 

Każdy człowiek ma mieć swój grób

Kościół stoi zarazem na stanowisku, że każdy człowiek powinien mieć swój grób i to na cmentarzu. W Polsce nie można więc legalnie przechowywać urny z prochami najbliższej osoby w domu ani rozsypać prochów w jakimś miejscu, które miało dla zmarłego szczególne znaczenie – w górach, w lesie, rzece lub nad morzem.

Obecne prawo nakazuje więc rodzinie zmarłego wykupienie grobu lub wykonanie dochówku. Po 20 latach trzeba za grób ponownie zapłacić i tak to trwa, dopóki ma kto o tę sprawę zadbać. Bywa jednak, że z czasem nikt się już o grób nie troszczy, nikt o nim nie pamięta, nikt też za niego nie płaci – wtedy ulega on likwidacji.

Oczywiście nie brak w Polsce rodzin, które podzielają stanowisko Kościoła, a do nagrobków przywiązują wielką wagę. Nie wystarczają im szablonowe płyty i pomniki, ludzie ci chcą czegoś więcej, np. rzeźb na indywidualne zamówienie, składane choćby na stronie http://www.pomniki.eu/. Zakładają więc, że dany grób będzie trwał przez wiele dziesiątków lat, a może i dłużej. To oczywiście jest możliwe, ale nie zawsze.

Zmiana była blisko

W 2017 roku zanosiło się na dużą zmianę w obowiązujących już od prawie 60 lat. Planowano wtedy dopuszczenie tzw. ogrodów pamięci. Są to wydzielone miejsca na cmentarzach, na których rozsypuje się prochy zmarłych prosto z urny. W Polsce odbywało się to przez jakiś czas, ale media podniosły wrzawę, że to nielegalne. Tak rzeczywiście było: ustawa o cmentarzach nie przewiduje u nas takiej formy pochówku, choć dla wielu ludzi ma ona sens, tym bardziej że pochówek może być piękny. Na Zachodzie odbywa się on tak, że pośrodku ogrodu pamięci na specjalnym postumencie ustawia się urnę. Jej konstrukcja sprawia, że gdy pracownik cmentarza uruchomi kurtynę wodną dookoła ogrodu oraz specjalną fontannę, woda wypłukuje prochy i wraz z nimi wsiąka w ziemię.

Iluś ludzi, przede wszystkim bezdzietnych lub tych, których dzieci wyjechały do innych miast lub za granicę, chętnie spoczęłoby więc po kremacji w ogrodach pamięci, albowiem taki grób, choć zbiorowy, przetrwa z pewnością o wiele dłużej niż ziemny albo kolumbaryjny. Ponadto perspektywa spoczynku w pojedynczym grobie, na który nikt nie będzie przychodził, a więc który z czasem będzie opuszczony i zaniedbany, nie jest budująca.

Przeciwko ogrodom pamięci opowiedział się jednak skutecznie jeden z konserwatywnych senatorów i wróciliśmy do punktu wyjścia. Prochów nie wolno więc rozsypywać. Aby mogło dojść w Polsce do zmiany przepisów, swoje stanowisko musiałby zmienić Kościół, a na to się nie zanosi. Zapewne jednak kiedyś doczekamy się dopuszczenia i tej, i innych form pochówku. Wymaga to po prostu czasu.

tagi:
2018-10-23 07:34:41

Komentarze

TEN ARTYKUŁ JESZCZE NIE MA KOMENTARZY. BĄDŹ PIERWSZY, WYRAŹ SWOJĄ OPINIĘ!

Dodaj komentarz

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. czytaj więcej...

x