Polska - Syberia, dzień 50, 51 i 52

Polska - Syberia, dzień 50, 51 i 52

24.06.2013 8:04
M.M., B.F.
Czytanie treści strony dostępne

Za uczestnikami wyprawy na Syberię już ponad 50 dni w trasie na rowerze. Zamieszczamy relację z 50, 51 i 52 dnia wyprawy oraz pakiet nowych zdjęć.

Dzień 50 – pięćdziesiątka!

Piątek 21.06

Najpierw sprawozdawcza szara codzienność. Pobudka o 6.00, wyjazd godzinę później w towarzystwie grzmotów i błysków, ale na tym się skończyło. Teren nadal był górzysty, stąd 1060 m przewyższeń. Pierwsza przerwa nastąpiła już po 38 km Acińsku, ponieważ tam był sklep. Druga przerwa na 95. kilometrze ok. 12.30 z Mszą pod wiatą dla TIRów. A ponieważ nie było tam wody, więc na obiad przejechali kilometr dalej w pobliże zabudowań. Dzień jazdy zakończył się o 18.00 po 153 km w wiosce Mały Kemczug. 23 wyprawowiczów znalazło nocleg u gospodarzy, którzy obok starego domu stawiają nowy drewniany. Jeszcze nie ma okien, drzwi i podłóg, ale na standardy wyprawy wystarczy. Przeczytaj więcej tutaj!

Dzień 51 – Krasnojarsk zdobyty

Sobota 22.06

Dzień rozpoczął się o 7.00. Można było sobie na to pozwolić, mając przed sobą krótki dystans do przejechania. O 8.00 tuż przed wyjazdem, jak zwykle, grupa pomodliła się. W modlitwie uczestniczył również gospodarz, który udzielił noclegu. Modlił się oczywiście w języku rosyjskim. O ile gospodarz był bardzo gościnny, tak tutejsze komary wcale. Dom bez wstawionych okien i drzwi stał się polem walki komarowo – ludzkiej. Do walki z psychiką kolarzy dołączył się nocny deszcz. Ale rano mimo tego znów ruszyli. I to bez gwizdka o. Tomka. Milczy już od półtora tygodnia. Grupa jest zorganizowana na takim poziomie, że dyżurny gwizdek jest już niepotrzebny. Przeczytaj więcej tutaj!

 

Dzień 52 – Odpoczynek

Niedziela 23.06

Niedziela!! :) Czyż to nie najlepszy dzień tygodnia? Każdemu należy się taki jeden dzień, kiedy można robić to, na co tylko ma się ochotę, a co więcej można śmiało nie robić NIC! A gdy osiąga się już też należny po tygodniu pracy błogostan, modlitwa i uwielbienie Boga same pchają się na usta. Tak też wyglądał dzień naszych rowerowych śmiałków. Każdy robił to, na co tylko miał ochotę aż do godziny 15.00.

Gdy wybiła ta oto godzina w drzwiach stanął Ojciec Lider z dwunastoma wielkimi, gorącymi kurczakami z rożna, po pół kuraka na głowę. Muszą tam mieć wyjątkowo wielkie kurczaki, bo nie przejedli wszystkiego. Taki oto wypaśny obiad postawił ojciec Tomek swoim „dzieciom” z okazji Dnia Ojca. „Dzieci” z kolei wręczyły ojcu torta ze świeczkami i zaśpiewali sto lat! (hmm... „jak oni się miłują”). Przeczytaj więcej tutaj!

Galeria: Polska - Syberia: 8 tydzień

Zobacz całą galerię

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy.
Bądź pierwszy, wyraź swoją opinie!

Dołącz do dyskusji

Polecane artykuły

Ta strona korzysta z ciasteczek. czytaj więcej...

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. czytaj więcej...

Zamknij
Ułatwienia dostępu