Reklama Lubliniec Info

„Drabinka do sukcesu ma wiele szczebli” -wywiad ze Zbigniewem Rosińskim

W dniach 16-17 sierpnia w Kokotku odbyła się dziesiąta już, jubileuszowa edycja Biegu Katorżnika. Z tej okazji przedstawiamy dyrektora zawodów, pana Zbigniewa Rosińskiego.  

Katarzyna Bukalska: Organizowany przez Wojskowy Klub Biegacza Meta bieg, co roku przyciąga coraz większą rzeszę miłośników ekstremalnych wrażeń, nie tylko z naszego kraju. W tym roku pojawili się uczestnicy między innymi z Niemiec, Holandii, Ukrainy, a nawet USA. Wszyscy podkreślają nienaganną organizację oraz wspaniałą atmosferę zawodów. Może Pan zdradzić przepis na tak udaną imprezę?

Zbigniew Rosiński: Drabinka do sukcesu ma wiele szczebli. Zacząć trzeba od pomysłu i odwagi na przeprowadzenie tego rodzaju zawodów. Nazwa też nie jest bez znaczenia, do tego dochodzą jeszcze niepoślednie trofea i pamiątki. Gdy już mamy tego rodzaju fundament, skupiamy wokół siebie ludzi równie „zakręconych” jak ten bieg. Ludzi, którym wysiłek organizacyjny sprawia frajdę i przynosi dużą satysfakcję. Jeśli ktoś w swoja pracę wkłada serce (czytaj: nie robi tego dla pieniędzy), to robi to najlepiej jak umie. Zawodnicy to widzą i czują, co w konsekwencji przekłada się na sukces organizacyjny i dobrą atmosferę zawodów. Chyba te rzeczy niemierzalne, takie jak właśnie aura imprezy mają największy wpływ na odczucia uczestników. A jeśli chodzi o te mierzalne to powiem, że zawody mamy rozpisane co do minuty na każdego człowieka.

KB.: Najlepsi katorżnicy w nagrodę otrzymali nietuzinkowy medal: podkowę zawieszoną na łańcuchu. Skąd ten pomysł?

ZR.: Zwykły medal zepsułby cały „katorżniczy pomysł”. Od początku wiedzieliśmy, że musi on być nietuzinkowy. Robiąc burzę mózgów, nie wprowadzaliśmy ograniczeń w pomysłach. Ktoś wymyślił podkowę, a do tego, zamiast wstążki- łańcuch. Podczas pierwszej edycji rzeczywiście była to podkowa końska (największa jaką udało nam się zdobyć). Pan Józef Terlecki zobaczył ją u Mirka Szraucnera w zakładzie fotograficznym i zaproponował, że zrobi nam większą. I rzeczywiście- zrobił trzykilogramowy odlew żeliwny. To był strzał w dziesiątkę- tak jak i pomysł z podartą koszulką i mottem „ Bieg Katorżnika katuje, upadla i miesza z błotem”. Elementy te są doskonale rozpoznawalne wśród miłośników biegania i nie tylko.

KB.: Według wielu zawodników Bieg Katorżnika jest jednym z najtrudniejszych biegów terenowych w Europie. Co odróżnia go od podobnych imprez tego typu?

ZR.: Trudność biegu to rzecz względna. My musimy znaleźć równowagę pomiedzy dużym wysiłkiem, a jeszcze mimo wszystko zabawą. Jak ktoś chce super wyzwań, niech biega na 1000 km. My chcemy, żeby nawet urzędnik, który na co dzień pracuje w klimatyzowanym pokoju miał szansę dotrzeć do mety. Oczywiście, osobom związanym z jednostkami specjalnymi czy – szerzej – służbami mundurowymi łatwiej pokonać trasę, bo z definicji są lepiej przygotowani psychofizycznie. Jednak każdy z nich znajdzie swoje miejsce w szyku Katorżnika. Jedyną różnicę stanowi czas, w jakim przyjdzie im go pokonać. Ale wracając do pytania- nasz bieg od innych odróżnia głównie to, że opiera się on na tym, co dała natura.

KB.: Głównym punktem zawodów była niezwykle emocjonująca. „Ucieczka Zakładników”. Czy mógłby Pan wyjaśnić czytelnikom, na czym dokładnie ona polegała?

ZR.: Ucieczka Zakładników skierowana jest do naprawdę silnych osobowości nie tylko fizycznie, ale w głównej mierze psychicznie. Wielogodzinne przebywanie w odosobnieniu i aplikowane wtedy szkolenie wzorowane jest ćwiczeniach SERE ( skrót od angielskich wyrazów: Survival - przetrwanie, Evasion - unikanie, Resistance - opór w razie uwięzienia, oraz Escape – ucieczka).

Drużyny są dwuosobowe. Rywalizacja Zakładników odbywa się w ramach specjalnego, dedykowanego rywalizacji drużynowej bloku „przygód” i zaczyna się porwaniem o godzinie 22. Pary zostają zakute razem w specjalne łańcuchy i całą trasę pokonują w ten sposób. Ostatnie z nich docierają na metę w południe następnego dnia.

Czytaj więcej
tagi: Sport, Lubliniec, powiat lubliniecki, Bieg Katorżnika
2014-09-01 07:52:17 K.B.

Komentarze

DOŁĄCZ DO DYSKUSJI, WYRAŹ SWOJĄ OPINIĘ!

Dodaj komentarz
ambitny lecz bez szans w obecnej sytuacji protekcji 2015-01-07, 18:10:48

żałosne
Zgodzę się ze Pan Zbigniew do tego co osiągnął doszedł sam swoją ciężką pracą, nie mogę jednak przełknąć dlaczego po jego odejściu nowym prezesem jest jego syn Łukasz który z resztą do szkoły oficerskiej dostał się dzięki tatusiowi podobnie jak jego dziewczyna Karolina. W jakim kraju my żyjemy tylko protekcja, prywata i złodziejstwo. Nie znam młodszego prezesa mety od obecnego ale cóż Pan Zbigniew starszych synów nie miał.... Byłoby mi wstyd i czułbym się pusty jak wydmuszka na miejscu tych młodych, wszystko z góry dane a ludzie z predyspozycjami fizyczno-psychicznymi na szkołe oficerska przez takich synalków oficerów miejsca nie mają STARA KOMUNA! Pani Karolino do roboty nie zawsze wszystko będzie za darmo.

  Zgłoś komentarz

Życzliwy 2014-10-22, 11:42:07

Panie Zbyszku po co Panu polityka lokalna ????? Jest Pan i tak fantastycznym człowiekiem.

  Zgłoś komentarz

Wiesław z Garkowo 2014-09-06, 07:47:43

Bieg Katorżnika
Bralem udzial w II Katrożnika jako 59 - latek. To napiękniejsze przezycie i pamiętam do tej pory prawie każdy kawałek trasy...a podkowa na łańcuchu i okolicznościowy dyplom zdobi główna ścianę w naszym domku...i budzi zachwyt naszych gości i znajomych. Zbyszku tak trzymaj

  Zgłoś komentarz

KRIS 2014-09-03, 21:38:39

dobra organizacja = czas
Skąd brać na to wszystko czas? pyta przedmówca - jakby czytał uważnie i ze zrozumieniem to by wiedział - kosztem braku wolnego czasu właśnie..

  Zgłoś komentarz

wyborca 2014-09-03, 09:59:36

wywiad.
Jak ten Pan, znajduje jeszcze czas na pracę zawodową w wojsku.

  Zgłoś komentarz

azzzy 2014-09-02, 18:14:44

...cóż, kampanię wyborczą do stołków samorządowych ogłaszam za otwartą!!!

  Zgłoś komentarz

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. czytaj więcej...

x