Wyprawa w Nieznane: Dzień 33. Powierz Panu swą drogę

Niemcy powitały rowerzystów bardzo życzliwie. Pierwszy po powrocie do tego kraju nocleg, to otwarte serce starszego już małżeństwa, które już po 3 minutach zdecydowało się udostępnić swoje możliwości 19 młodym podróżnikom. Dzieje się dużo dobrego! Niewiadomą tylko jest dalszy los i trasa NINIWA Team! Co zdecydują organizatorzy rajdu?

„To był dobry dzień!” – tymi słowy powitał nas ojciec Tomek i powtórzył je w dalszej części konwersacji jeszcze kilka razy. :)

Po ciepłej nocy spędzonej nad morzem ekipa obudziła się niestandardowo o 6.00, by godzinę później wyruszyć na trasę. Pierwszy dystans (czytaj: pierwsze 50 km) nie był łaskawy dla Maxa, który zaliczył małą, niegroźną wywrotkę (równie niegroźną, choć podobno bardzo efektowną, zaliczyła Ola podczas ostatniego dystansu). Pierwsza przerwa odbyła się pod Lidlem (jeden postój pod marketem wpisany jest w grafik każdego dnia).

Druga przerwa, choć początkowo miała trwać 20 minut, przeciągnęła się dwukrotnie, dzięki szczodremu sercu ojca Władka z Brukseli. To on przekazał gotówkę „na drogę”, za którą ojciec Tomasz kupił każdemu kawę i lody w Mc Donalds’ie. I choć można by rzec, że nic więcej do szczęścia nie potrzeba i uczta to była wielka – najlepsze miało dopiero nadejść!

Przeczytaj więcej tutaj

tagi: niniwa, wyprawa w nieznane
2014-09-08 08:38:06 K.Z.

Komentarze

TEN ARTYKUŁ JESZCZE NIE MA KOMENTARZY. BĄDŹ PIERWSZY, WYRAŹ SWOJĄ OPINIĘ!

Dodaj komentarz

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. czytaj więcej...

x