Po kolei...
To po kolei... 1. Burmistrz Maniura wpada ze swoją ekipą na spotkanie z wyborcami innego kandydata, przerywa je, nie daje dojść do głosu osobom które tam są (warcholstwo) i doprowadza do sytuacji gdy kandydat otwarcie mu stawia propozycję: "robimy debatę poza naszymi własnymi spotkaniami, aby ich nie zakłócać.". Obecny burmistrz się zgadza. Czy była tam deklaracja że burmistrz ma wybrać miejsce i czas sam albo zaproponować takowe, nie wiem. Nie byłem. Tu najlepiej sprawę znają osoby ze spotkania na Steblowie. Jeśli się do tego zobowiązał lub taka propozycja z ust kandydata Mikulskiego padła i została zaakceptowana to sprawa jest jasna. Piłeczka jest po stronie burmistrza. 2. Mimo wielokrotnych nawoływań kandydata Mikulskiego burmistrz nie ogłasza ani terminu, ani miejsca, grając na przeczekanie. Kiedy je zamierza zrobić? Czeka do ciszy wyborczej, aby do niego nie doszło? 3. Skoro więc zadeklarował chęć uczestnictwa to zapewne MA kalendarz swój na wiele tygodni już ułożony i termin NIE JEST problemem. Pozostaje kwestia miejsca. Ta też jak dla mnie w mieście jakim jest Lubliniec nie powinna być jakoś trudna do ogarnięcia. 4. Im dłużej brak informacji co do terminu i miejsca debaty tym bardziej prawdopodobne jest pojawienie się plotek wszelakich. A im bliżej terminu wyborów tym prostsze do zrozumienia, że obecny burmistrz chce debaty uniknąć mimo deklaracji, iż chce wziąć w niej udział. 5. W takiej sytuacji na miejscu kandydata Mikulskiego czy jakiegokolwiek innego wysłałbym pismo, iż skoro on nie przejawia woli do spotkania, nie wysyła terminarza z czasem wolnym, to ja wyznacza je tego i tego dnia oraz w tym i tym miejscu o tej a takiej godzinie. Stawiam go pod ścianą bo skoro się zadeklarował, ale z jego strony nie widzę działań, lecz jedynie pozorowanie ich, to przejmuję inicjatywę. Teraz popatrzcie na to z tej perspektywy. I jak to wygląda? Bo moim zdaniem na unikanie przez aktualnego burmistrza konfrontacji i zwlekanie z ewentualną decyzją do samego terminu wyborów. A jeśli jeszcze nadal nie kumacie, to pomyślcie tak. Burmistrz może szykować pytania tak, że odpowiedź na nie wymagać będzie przygotowania rzetelnej odpowiedzi, która może trwać ileś godzin lub dni i nie da się tak hop-siup wyjaśnić na spotkaniu, na szybko. W jakiej sytuacji to stawia kandydata? Kto okazuje się zwycięzcą debaty? Wybaczcie, ale tego typu zagrywki obecny burmistrz zna bo w końcu w polityce krajowej i samorządowej siedzi nie od dziś. Dlatego wcale bym się nie zdziwił, gdyby do tego właśnie dążył. Jedno mówi, inne myśli, trzecie robi.

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. czytaj więcej...

x