prawda p tym strajku. Nauczyciele postawili na złego konia.
Polecam poczytać i zastanowić się co wam mówiono wiele razy. Źle dobraliście przedstawicieli i jedynie sobie winni jesteście zaistniałej sytuacji. https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/nauczyciele-przegrywają-z-pis-em-i-to-na-własne-życzenie-ich-związków-analiza/ar-BBW2ldu?li=BBr5MK7 Im dłużej trwa strajk, tym topnieje poparcie społeczne dla niego. Im głośniej związki zawodowe mówią tylko o podwyżce pensji, tym trudniej o solidarność z belframi. A do tego termin strajku uderza w szanse edukacyjne dzieci. Nauczyciele przegrywają starcie z rządem - głównie przez własne związki zawodowe. To, co miało być największym straszakiem związków nauczycieli na rząd Prawa i Sprawiedliwości pokazało, że strajkujący dziś nauczyciele są bezsilni. Związki zawodowe stawiały sprawę jasno: przez strajk mogą się nie odbyć egzaminy gimnazjalne i ósmoklasisty. Odbyły się. To, dlaczego, dziś ma już mniejsze znaczenie, bo w odczuciu społecznym władza wygrała. Zwłaszcza Związek Nauczycielstwa Polskiego licytował bardzo wysoko, a finalnie okazało się, że ma słabe karty. Przestrzelony termin Sposób rozgrywania konfliktu przez obóz władzy jest metodyczny i skuteczny - z punktu widzenia technologii utrzymywania władzy, a nie interesu klientów i pracowników systemu edukacji (uczniów i nauczycieli). Związki zawodowe nauczycieli ułatwiły zresztą Prawu i Sprawiedliwości zadanie. Termin strajku wybrano źle: w czasie egzaminów gimnazjalnych, sprawdzianu ósmoklasisty, a być może i matur. A jednocześnie w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego - dla PiS-u drugorzędnych. Dla nauczycieli lepiej byłoby wybrać 1 września - czas bez egzaminów, a przed najistotniejszymi dla obozu władzy wyborami parlamentarnymi. Ryzyko dla nauczycieli Trwający już teraz strajk to ryzykowny ruch dla belfrów. Po pierwsze: społecznie - bo traci się początkowego sojusznika, jakim powinni się stać rodzice i szerszy krąg społeczny niż tylko zatwardziali wyborcy opozycji. Przeciągający się strajk topi i tak już ograniczoną solidarność rodziców z nauczycielami. Widać to w sondażach. Tydzień temu w badaniu Kantar dla "Gazety Wyborczej" 52 proc. ankietowanych popierało strajk, a 43 proc. było przeciwko. Teraz już - to sondaż dla TVN - 49 proc. Polaków nie popiera strajku nauczycieli, z kolei 47 proc. stoi po stronie protestujących pedagogów. Polacy zaczęli się odwracać od nauczycieli, gdy ci na serio zastrajkowali. Kręgi opozycyjne starają się animować i podtrzymywać strajk, ale skala tej próby jest mikra. Powołanie Funduszu Strajkowego, na którym jest już ponad 6 mln zł i płomienne mowy znanych ludzi nie zmieniają stanu gry. Jeśli znajdzie się na nim zaraz 10 mln zł, to na głowę nauczyciela przypadnie 20 zł. Miliony robią wrażenie, ale efekt skali obraca je w symboliczne kwoty..... Dalej czytać w linku. Szukacie winnych, ale nie zauważyliście, że wina leży po waszej stronie, pozwalając upolitycznić ten strajk..

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. czytaj więcej...

x